Pisze do Martyny

Data

Kim jest Martyna? Nie wam to wiedzieć, zupełnie nieistotne. Martyna jest istotna ale nie w
tym rzecz. Ważne co pisze! A piszę to co aktualnie myślę. I tak, potrzebowałam do tego całej
witryny internetowej bo moje myśli są za duże na post na instagramie czy wiadomość na fejsie.
Piszę do Martyny ale spokojnie, też sobie poczytajcie. Będzie napisane tak żeby
zrozumiała M. ale uważam, że to dość klarowny slang plus mam was za ludzi bystrych.
Będzie chaotycznie, z dużą dozą dygresji i ironii. Pewnie czasami z literówkami i bez
przecinka, chociaż postaram się o poprawność. Plan jest jedna notka = jeden temat ale wiece jak
to z planami. Lecim z tym!

Jak zaczynać to z górnego C. Przemyślenia o dorosłości. O której pewnie nie wiem nic, bo
mam tylko 22 lata ale też wiem najwięcej ile mogłam bo jestem najstarsza aktualnie. Starsza będę
dopiero jutro (to będą żarciki na tym poziomie, możecie już wyjść, zrozumiem). Leci ten czas jak
szalony i mój mózg nie potrafi tego ogarnąć ponieważ w nim świat się jakoś zatrzymał. Mam
wrażenie, że pewne wydarzenie były całkiem niedawno a okazuje się że minęła dekada. Na
przykład instytucja wypożyczalni filmów na DVD. Moje wspomnienia z wycieczek do tego
magicznego miejsca pełnego półek z okładkami nowych hitów z Hollywood jest tak świeże
jakbym to robiła w zeszłą środę. A okazuje się, że minęło minimum 8 lat a w zeszłą środę to
owszem oglądałam film. Ale w kinie, dzięki mojej karcie Unlimited, którą mogłam wyrobić bo
jestem pełnoletnia. I tu kolejny szok. Kiedy to się stało, że już wszystkie te poważne karty mogę
sobie wyrabiać bez podpisu mamy? Że mogę iść do Superpharm i mieć kartę Lifestyle i dostawać
smsy o zniżkach na kremy. Nie do końca rozumiem tego uczucia jakie mi wtedy towarzyszy ale to
chyba onieśmielenie. Kumacie? Jestem onieśmielona bo napisało do mnie Superpharm. Jakby
WOW, nie tylko do mnie ja wiem ale uczuć pozostaje. (Tak, będzie tu pisane o takich poważnych
sprawach więc serio spoko, lećcie, skumam).

I jakby w tej dorosłości chodziło tylko o te karty z Superpharm czy innej Sephory to luz ale
ty chodzi o coś więcej. Bo standardowo jak ktoś nam dał dużo przywilejów posiadania dowodu
osobistego to dał też kupę obowiązków. I tak oto np w lutym trzeba rozliczyć PIT. Wyspowiadać
się skarbówce co do grosza za pomocą skomplikowanych formularzy. I nie to że można. Tylko taki
jest obowiązek dorosłego obywatela i tyle. I to jeszcze do końca kwietnia (tak? Czy kłamie?). A
wiadomo przecież, że jak coś musi być zrobione w terminie to już budzi niepokój, a jak są to
jeszcze cyferki to u mnie budzi przerażenie.

Kolejna sprawa – głosowanie. Młodzi do urn! Twoje babki walczyły o to żebyś mogła
głosować. I żebyśmy się dobrze zrozumieli, chwała babkom! Dziękuje i głosuję. Jednak myśl o
tym, że mój postawiony na karcie X przyczyni się do decyzji o losach jakiegoś kraju mnie
paraliżuje. Bo skumajcie na tym świecie mamy 195 państw (według ONZ) i ja mam decydować
kto będzie rządził jednym z nich. Ja, czuje się niegodna bo przecież wczoraj miałam 7 lat i
płakałam w łóżku, że nie chce zaczynać podstawówki. A tutaj proszę od tego czasu minęło 15 lat.
W trakcie których nauczyłam się wykonywać te milion obowiązków i zrobiłam to zupełnie
nieświadomie. No bo przecież umiem sama spakować się na wyjazd chociaż zawsze pozostaję ta
myśl, że czegoś nie zabrałam. I zwykle faktycznie nie zabieram. Przecież umiem sama złożyć
prześcieradło, chociaż praktycznie nigdy tego nie robię bo kupiłam sobie worek w którym
trzymam wszystkie prześcieradła i nie muszą być złożone. I przecież umiem nawet kierować
samochodem, a kiedyś była to dla mnie magiczna czynność, którą posiadali dorośli poważni
ludzie i wydawali się tacy mądrzy i cool. To halo, czemu ja teraz sobie nie myślę, że jestem mądra
albo cool?!

Dlaczego kiedyś patrzyłam z podziwem na dorosłe Panie, które codziennie rano wychodzą
do pracy a teraz uważam to za blachą czynność. Dlaczego jako 5-latka, ludzie czytający książki
jawili mi się jako mądre istoty, a teraz przeczytanie 25 książek w rok uważam za nic bo przecież
ludzie czytają po 25 na miesiąc (okej przesadziłam, ale łapiecie). Czemu nie chwalę siebie za
tysiące malutkich zwycięstw każdego dnia? Przecież tak jak nikt mnie nie spakuje na wyjazd ani
nikt nie rozliczy za mnie PITa (może jednak mamo?), tak nikt nie powie mi że wow, brawo. Że
rozwaliłaś ten dzień i należą ci się lody bo przecież cieszysz się na nie jak wtedy kiedy miałaś 5 lat
(czyli wczoraj?). Nikt nie da nam medalu za poskładanie tego głupiego prześcieradła (szczególnie
tego z gumką) więc dajmy sobie sami. I kupmy sobie ten krem na promce z Superpharma.

Dodaj komentarz

Najnowsze wpisy